ODSZEDŁ DO DOMU OJCA

OJCIEC ŚWIETY JAN PAWEŁ II



SŁOWO BISKUPA  PELPLIŃSKIEGO PO  ŚMIERCI OJCA ŚWIĘTEGO JANA  PAWŁA  II

Drodzy w kapłaństwie bracia prezbiterzy, umiłowani w Panu diecezjanie!

Już od dłuższego czasu oswajaliśmy się z myślą, że choroba Papieża Jana Pawła II tak się nasiliła, iż można się było spodziewać najgorszego. I stało się. Po niemal dwudziestu siedmiu latach tak błogosławionego pontyfikatu przychodzi nam pożegnać Papieża pierwszego z rodu Polaków. Zmarł dnia 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37, po Mszy świętej odprawionej w Jego pokoju i po ponownym przyjęciu Wiatyku. Tego wieczoru, od I Nieszporów niedzielnych, liturgia prowadziła nas ku refleksji o Bożym miłosierdziu, któremu poświęcona jest II Niedziela Wielkanocy. Taki właśnie tytuł nadał jej Ojciec Święty Jan Paweł II. 

Teraz staje przed nami jeszcze raz, pewnie jeszcze wyraźniej, długi szereg dokonań Jana Pawła II. To On otworzył Kościół dla świata jeszcze szerzej, niż było to dotychczas. W dniu inauguracji swojego pontyfikatu wołał: Nie bójcie się Chrystusa. Otwórzcie Mu drzwi, więcej szeroko je otwórzcie. Sam Jan Paweł II swoją obecnością wśród ludu uczynił dla tej sprawy ogromnie dużo stając na wszystkich kontynentach świata, odwiedzając rzymskie parafie, nieustannie spotykając się z ludźmi. Widział w nich stale swoich braci, których trzeba utwierdzać w wierze (por. Łk 22, 32).

Wśród tak wielu dokonań my zachowamy we wdzięcznej pamięci szczególnie nawiedzenie naszej ziemi przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Wspomnieć trzeba jeszcze Gdynię jako cząstkę naszej dawnej Diecezji Chełmińskiej, a potem rzecz niemal niewyobrażalną obecność Namiestnika Chrystusowego w samym Pelplinie, gdzie w pamiętną niedzielę, 6 czerwca 1999 roku, na górze zwanej dziś Górą Jana Pawła II, celebrował Mszę świętą, skierował do świata słowo południowej modlitwy Anioł Pański, potem nawiedził naszą Bazylikę katedralną i był gościem mojego domu. Choć odszedł od nas Pasterz dobry, my tym bardziej zapamiętamy Jego słowa, by swoje ludzkie i doczesne życie budować na skale, a skałą jest sam Chrystus. Te słowa przypomniane nam za Apostołem (por. 1 Kor 3, 3) umieściliśmy na pomniku na Górze Jana Pawła II. Nie dozwolimy upaść na ziemię żadnemu słowu (por. 1 Sm 3, 19), jakim umacniał nas Jan Paweł II.

Uczucie smutku i żalu nie może zapanować nad wiarą w Chrystusa zmartwychwstałego. To On sam w tych dniach ponownie przyłącza się do nas i prosi, by nie uciekać w żałobę, ale trwać w nadziei. Czyż nie wiedzieliście, pyta nas, jak kiedyś uczniów, że trzeba cierpieć, by wejść do chwały (por. Łk 24, 26). Niech Pan obdarzy wiekuistą chwałą swojego Sługę, Sługę sług Bożych. Papieże umierają, ale Apostoł Piotr do końca świata będzie trwał w swoich następcach. Zaufajmy Duchowi Świętemu, który jest Panem i daje życie. Wierzymy, że to właśnie Duch Święty wciąż prowadzi dzieło Jezusa Chrystusa.

Pewnie wszyscy będziemy zgodni w odczytaniu symboliki dnia śmierci Jana Pawła II. To właśnie On niejako na nowo odkrył dla nas miłosierdzie Boga i pomógł nam Go zobaczyć w całym bogactwie tego daru. Odchodzi po nagrodę do Pana właśnie w ten dzień, którego tajemnicę tak umiłował i stał się jej niezrównanym entuzjastą. Ten sam  Jan Paweł II wyniósł do chwały świętych Siostrę Faustynę Kowalską, wielką apostołkę Boga bogatego w miłosierdzie.

Przez wiele kolejnych dni będziemy uczestniczyć w modlitwach Kościoła i w żałobie narodowej. Niech bicie dzwonów daje znać wszystkim o naszym smutku i o naszej nadziei. Niech księża proboszczowie zaproszą swoich wiernych na specjalne celebracje Mszy świętych o wieczny pokój dla świetlanej pamięci Jana Pawła II. W sposób szczególny będziemy się jednoczyć w modlitwach w dniu pogrzebu naszego umiłowanego Ojca Świętego.

Boże, Ty w Twojej opatrzności wybrałeś swojego sługę, naszego papieża Jana Pawła, aby przewodził całemu Kościołowi; spraw, aby uczestniczył w wiecznej chwale Twojego Syna, którego zastępował na ziemi. Przez Chrystusa, Pana naszego (Modlitwa z Mszału Rzymskiego).

Niech światłość wiekuista świeci na wieki Janowi Pawłowi II.

Wszystkim wam, którzy jednoczycie się w modlitwie do Boga za Piotra naszych czasów (por. Dz 12, 5), serdecznie błogosławię.     

Pelplin, w II Niedzielę Wielkanocy,

czyli Miłosierdzia Bożego, 3 kwietnia 2005.

L.dz. 271/05/K.Ord.

                                                                                    Jan Bernard Szlaga

                                                                                         Biskup Pelpliński     

Słowo Prezydium KEP po pogrzebie Papieża Jana Pawła II

Warszawa, 08.04.2005

SŁOWO PREZYDIUM KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI PO UROCZYSTOŚCIACH POGRZEBOWYCH OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II

W sobotę dnia 2 kwietnia 2005 r. o godz. 21.37 zmarł Ojciec Święty Jan Paweł II. Przez cały miniony tydzień, który bez wątpienia można nazwać wielkim, jednoczyliśmy się w modlitwie w intencji zmarłego Papieża oraz dziękowaliśmy Bogu za dar niemal 27 lat papieskiego posługiwania, które tak poruszyło cały Kościół, a w sposób szczególny nasz Naród.
Dzisiaj jako Prezydium Konferencji Episkopatu Polski pragniemy wyrazić wdzięczność wszystkim tym, dzięki którym mogliśmy w atmosferze zadumy, refleksji i modlitwy przeżywać ostatnie dni.
Słowo podziękowania kierujemy pod adresem pracowników środków społecznego przekazu. To dzięki nim mogliśmy poczuć się uczestnikami uroczystości żałobnych jakie odbywały się na Placu Świętego Piotra, oraz na nowo z głębokim wzruszeniem przeżywać spotkanie z Ojcem Świętym i jego słowem. Dziękujemy również władzom państwowym i samorządowym za pomoc w stworzeniu klimatu do godnego przeżywania tych wydarzeń. Jesteśmy też wdzięczni za udział w nich wiernych bratnich Kościołów chrześcijańskich i innych wspólnot religijnych.
Nade wszystko jednak dziękujemy Wam, Siostry i Bracia w wierze za świadectwo miłości i przywiązania do Ojca Świętego. Dziękujemy dzieciom, młodzieży, a zwłaszcza ludziom chorym, cierpiącym, samotnym, osobom w podeszłym wieku, którzy w modlitwach łączyli się z cierpiącym Papieżem.
Z uznaniem patrzymy na wszystkich, którzy poruszeni śmiercią Jana Pawła II wyrazili wolę głębokiej przemiany życia i kształtowania go w duchu przebaczenia i pojednania. Ufamy, że będzie ono trwałe i przyczyni się do poprawy międzyludzkich relacji.
Jednocześnie prosimy o modlitwy w intencji Kardynałów, zbierających się przed wyborem nowego Papieża, aby towarzyszyło im światło Ducha Świętego w czasie najbliższego Konklawe.
Ziemska Pielgrzymka Ojca Świętego dobiegła kresu. Pozostał nam przeogromny duchowy testament w postaci jego nauczania. Pragniemy przywołać słowa wypowiedziane do nas na zakończenie Pielgrzymki do Ojczyzny w 1997 roku: Wierność korzeniom jest zawsze twórcza, gotowa do pójścia w głąb, otwarta na nowe wyzwania, wrażliwa na znaki czasu. Wierność korzeniom oznacza nade wszystko umiejętność budowania organicznej więzi między odwiecznymi wartościami, które tyle razy sprawdziły się w historii, a wyzwaniami świata współczesnego.


Prezydium Konferencji Episkopatu Polski

Abp Józef Michalik, Przewodniczacy KEP
Abp Stanisław Gądecki, Wiceprzewodniczący KEp
Bp Piotr Libera, Sekretarz Generalny KEP

Warszawa, 8 kwietnia 2005 r.

(rv-jk/ua, Radio Vaticana 2005)

Copyright by Fundacja Opoka

Pogrzebowa homilia kard. Ratzingera

Watykan, 08.04.2005

Homilia kardynała Josepha Ratzingera na uroczystościach pogrzebowych Jana Pawła II, 8 kwietnia 2005

Pójdź za mną, mówi zmartwychwstały Pan do Piotra, jako ostatnie swoje słowo do tego ucznia wybranego, by pasł Jego owce. Pójdź za mną to krótkie słowo Chrystusa może być uważane za klucz do zrozumienia przesłania płynącego z życia naszego nieodżałowanej pamęciukochanego Papieża Jana Pawła II, którego ciało składamy do ziemi jako zasiew nieśmiertelności serce pełne smutku, ale także radosnej nadziei i głębokiej wdzięczności.

To są uczucia naszej duszy, Bracia i Siostry w Chrystusie, obecni na placu św. Piotra, na przyległych ulicach i w różnych innych miejscach Rzymu, wypełnionego w tych dniach nieogarnionym tłumem, milczącym i modlącym się. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. W imieniu kolegium kardynalskiego pragnę skierować pełne szacunku myśli do głów państw i rządów i do delegacji różnych krajów. Pozdrawiam zwierzchników i przedstawicieli Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, a także innych religii. Pozdrawiam także Arcybiskupów, Biskupów, księży, zakonników, zakonnice i wiernych przybyłych z różnych kontynentów; w specjalny sposób młodzież, którą Jan Paweł II lubił nazywać przyszłością i nadzieją Kościoła. Moje pozdrowienia idą także w kierunku wszystkich, którzy w każdej części świata łączą się z nami poprzez radio i telewizję w tym zbiorowym uczestniczeniu w uroczystej ceremonii pożegnania ukochanego papieża.

Pójdź za mną jako młody student Karol Wojtyła był entuzjastą literatury, teatru i poezji. Pracując w fabryce chemicznej, otoczony i zagrożony nazistowskim terrorem, usłyszał głos Pana: Pójdź za mną! W tym, tak specyficznym kontekście zaczął czytać książki filozoficzne i teologiczne, wstąpił później do tajnego seminarium, założonego przez kardynała Sapiehę, a po wojnie mógł ukończyć swoje studia na fakultecie teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ileż razy w swoich listach do kapłanów i w swoich książkach autobiograficznych mówił nam o swoim kapłaństwie, które rozpoczęło się 1 listopada 1946. W tych pismach wyjaśnia swoje kapłaństwo wychodząc od trzech Jezusowych zdań. Przede wszystkim od tego: Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem i ustanowiłem was po to, abyście szli i owoc przynosili i aby owoc wasz trwał (J 15,15). Drugie zdanie to: Dobre pasterz daje swoje życie za owce (J 10, 11). I wreszcie: Jak Ojciec mnie umiłował, tak i ja was umiłowałem. Trwajcie w mojej miłości (J 15,9). W tych trzech zdaniach dostrzegamy całą duszę naszego Ojca Św. On naprawdę szedł wszędzie i niestrudzenie, by przynosić owoc i to owoc trwały. Wstańcie, chodźmy! to tytuł jego przedostatniej książki. Wstańcie, chodźmy! tymi słowy obudził nas z wiary zmęczonej, snu uczniów, tych z wczoraj i tych współczesnych. Wstańcie, chodźmy! mówi dziś także nam. Ojciec Święty był kapłanem aż do głębi, bowiem oddał życie Bogu za swoje owce, za owce całego świata, w codziennym darze służby Kościołowi, a zwłaszcza w trudnej próbie ostatnich miesięcy. miesięcy ten sposób stał się jedno z Chrystusem, dobrym pasterzem, który miłuje swoje owce. I wreszcie trwajcie w mojej miłości: papież który wychodził na spotkanie wszystkich, który miał zdolność przebaczania i otwarcia serca dla wszystkich, mówi nam także dziś tymi słowami Pana: Trwając w miłości Chrystusa uczymy się w jego szkole, sztuki prawdziwej miłości.

Pójdź za mną! W lipcu 1958 roku otwiera się przed młodym kapłanem, Karolem Wojtyłą, nowy etap drogi podążania z Panem i za Panem. Karol udał się, jak zwykle, z grupą młodzieży na wspólny wakacyjny spływ kajakowy na Mazurach. Ale miał ze sobą list wzywający go kardynała Prymasa Wyszyńskiego. A mógł się domyślać celu tego spotkania, którym była nominacja na biskupa pomocniczego Krakowie. Pozostawienie pracy akademickiej, porzucenie dającej satysfakcję bliskości z młodzieżą, pozostawienie wielkiego zmagania intelektualnego, by poznać interpretującego wyjaśnić tajemnicę człowieka-stworzenia, by uobecnić we współczesnym świecie chrześcijańską interpretację naszego istnienia wszystko to musiało mu się jawić jako stratą samego siebie, utratą tego właśnie, co stało się ludzką tożsamością tego młodego kapłana. Pójdź za mną Karol Wojtyła przyjął, słysząc w wołaniu Kościoła głos Chrystusa. Zdał sobie potem sprawę jakże prawdziwe jest słowo Pana: Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci, ten je zachowa (Łk 17,33). Nasz papież jak wszyscy wiemy nigdy nie chciał zachować życia, zatrzymać go dla siebie; chciał dać siebie samego bez ograniczeń, aż do ostatniej chwili Chrystusowi, a w ten sposób także nam. Właśnie w ten sposób mógł doświadczyć jak wszystko co oddał w ręce Pana powróciło w nowy sposób: miłość słowa, poezji, literatury, była istotną częścią jego misji duszpasterskiej, a zyskała nową świeżość, aktualność, nową siłę przyciągania do głoszenia Ewangelii, także wtedy, gdy jest ono znakiem sprzeciwu.

Pójdź za mną! W październiku 1978 roku Kardynał Wojtyła słyszy na nowo głos Pana. Odnawia się dialog z Piotrem, który zabrzmiał w dzisiejszej Ewangelii: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie? Paś owce moje! Na pytanie Pana: Karolu, czy mnie miłujesz?, arcybiskup krakowski odpowiedział z głębi swego serca: Panie ty wszystkie wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Miłość Chrystusa była główną siłą naszego, umiłowanego Ojca Św. Kto go widział modlącego się, kto go słyszał głoszącego, to wie. I tak dzięki temu głębokiemu zakorzenieniu w Chrystusie mógł nieść ten ciężar, który przekracza normalne siły ludzkie: być pasterzem trzody Chrystusa i Jego Kościoła powszechnego. Nie czas tu, by mówić o szczegółach tego pontyfikatu, tak bogatego w treści. Chciałbym jedynie odczytać dwa fragmenty z dzisiejszej liturgii, w których pojawiają się kluczowe elementy jego przesłania. W swoim pierwszym liście powiada św. Piotr a za nim powtarza nam papież Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich (Dz 10, 34-36).

A w drugim liście św. Paweł i za świętym Pawłem nasz zmarły Papież upomina nas głośno: Przeto bracia moi umiłowani, za którymi tęsknię, radości i chwało moja, tak stójcie mocno w Panu umiłowani (Flp 4,1)

Pójdź za mną! Wraz z posłaniem, by paść jego trzodę, Chrystus zapowiedział Piotrowi swoje męczeństwo. Tym ostatnim słowem podsumowującym dialog o miłości i o posłannictwie pasterza powszechnego, Pan przywołuje inny dialog, który miał miejsce w kontekście ostatniej wieczerzy. Wtedy Jezus powiedział: dokąd ja idę wy pójść nie możecie. Rzekł do Niego Piotr: Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz (J 13, 33.36). Jezus z wieczerzy idzie na krzyż, idzie ku zmartwychwstaniu wchodzi w misterium paschalne; Piotr na razie nie może iść za nim. Teraz po zmartwychwstaniu nadszedł ten moment, owo później. Pasąc trzodę Chrystusa, Piotr wchodzi w misterium paschalne, idzie ku krzyżowi i ku zmartwychwstaniu. Pan mówi o tym następującymi słowami: gdy byłeś młodszy chodziłeś gdzie chciałeś, ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz swoje ręce, a inny Cię opasze i poprowadzi dokąd nie chcesz (J 21, 18). W pierwszym okresie swego pontyfikatu Ojciec Swięty, jeszcze młody i pełen sił, pod kierunkiem Chrystusa udawał się aż po krańce ziemi. Ale potem coraz bardziej wchodził w zjednoczenie z cierpieniami Chrystusa, coraz bardziej rozumiał prawdę tych słów: ktoś inny cię opasze I właśnie w takim zjednoczeniu z cierpiącym Panem niestrudzenie i z nowym zapałem głosił Ewangelię, misterium miłości aż do końca (cfr J 13, 1).

Przedstawił On nam tajemnicę paschalną jako tajemnicę Bożego miłosierdzia. W swojej ostatniej książce napisał: granicą wyznaczoną złu ostatecznie jest miłosierdzie Boże (Pamięć i tożsamość, 70). A prowadzące refleksję na temat zamachu stwierdza: Chrystus cierpiąc za nas wszystkich, nadał cierpieniu nowy sens, wprowadził je w nowy wymiar, nowy porządek, porządek miłości jest to cierpienie, które pali i pochłania zło ogniem miłości i wyprowadza nawet z grzechu wielorakie owoce dobra. (str. 199)pl.171). Ożywiany tą wizją Papież cierpiał i miłował w jedności z Chrystusem. Dlatego przesłanie Jego cierpienia i jego milczenia stało się tak wymowne i owocne.

Boże Miłosierdzie: Ojciec Swięty odnalazł najczystsze odbicie Bożego miłosierdzia w Matce Boga. Straciwszy w młodym wieku swoją matkę, tym bardziej ukochał on Matkę Bożą. Słowa ukrzyżowanego Pana odczuwał on jako wypowiedziane do niego osobiście: oto Matka twoja! I uczynił tak, jak umiłowany uczeń Pana: (J. 19, 27) przyjął Ją w pełni swego wnętrza Totus Tuus. Od matki nauczył się upodabniać się do Chrystusa.

Dla nas wszystkich pozostaje niezapomnianym, jak w ostatnią niedzielę Wielkanocną swego życia, naznaczony cierpieniem, jeszcze raz ukazał się w oknie Pałacu Apostolskiego i po raz ostatni udzielił błogosławieństwa Urbi et orbi. Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie domu Ojca, patrzy na nas i nam błogosławi. Tak. Błogosław nam. Ojcze święty. Twą drogą duszę polecamy Matce Bożej, Twojej matce, która każdego dnia kierowała tobą i teraz poprowadzi cię ku wiecznej chwale swego Syna, Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Amen.

(rv-ak,am,lr,tc/ua, Radio Vaticana 2005)

Copyright by Fundacja Opoka

Testament Jana Pawła II

Watykan, 07.04.2005

Testament z dnia 6.III.1979. (i dodatki późniejsze) W Imię Trójcy Przenajświętszej. Amen.

Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie (por. Mt 24, 42) te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko, również i tę chwilę oddają w ręce Matki mojego Mistrza: totus Tuus.W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i całą ludzkość. Wszystkim dziękuję. Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej słabości i niegodności.
W czasie rekolekcji przeczytałem raz jeszcze testament Ojca Świętego Pawła VI. Lektura ta skłoniła mnie do napisania niniejszego testamentu.
Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować. Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić. Proszę, ażeby nad tymi sprawami czuwał Ks. Stanisław, któremu dziękuję za tyloletnią wyrozumiałą współpracę i pomoc. Wszystkie zaś inne podziękowania zostawiam w sercu przed Bogiem Samym, bo trudno je tu wyrazić.
Co do pogrzebu, powtarzam te same dyspozycje, jakie wydał Ojciec Święty Paweł VI. (dodatek na marginesie: Grób w ziemi, bez sarkofagu. 13.III.1992). O miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy.
Apud Dominum Misericordia et copiosa apud Eum redemptio

Jan Paweł pp. II

Rzym, 6.III.1979.

Po śmierci proszę o Msze Święte i modlitwy.

5.III.1990.
***

Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości Pan udzieli mi każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli wszelkim zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce zażądać od swego sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści, abym kiedykolwiek przez jakieś swoje postępowanie: słowa, działanie lub zaniedbanie działań, mógł sprzeniewierzyć się moim obowiązkom na tej świętej Piotrowej Stolicy.

***

24.II. 1. III.1980.

Również w ciągu tych rekolekcji rozważałem prawdę o Chrystusowym kapłaństwie w perspektywie owego Przejścia, jakim dla każdego z nas jest chwila jego śmierci. Rozstania się z tym światem aby narodzić się dla innego, dla świata przyszłego, którego znakiem decydującym, wymownym jest dla nasZmartwychwstanie Chrystusa.
Odczytałem więc zeszłoroczny zapis mojego testamentu, dokonany również w czasie rekolekcji porównałem go z testamentem mojego wielkiego Poprzednika i Ojca Pawła VI, z tym wspaniałym świadectwem o śmierci chrześcijanina i papieża oraz odnowiłem w sobie świadomość spraw, do których sporządzony przeze mnie (w sposób raczej prowizoryczny) ów zapis z 6.III.1979 się odnosi.
Dzisiaj pragnę do niego dodać tylko tyle, że z możliwością śmierci każdy zawsze musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do tego, że stanie przed Panem i Sędzią a zarazem Odkupicielem i Ojcem. Więc i ja liczę się z tym nieustannie, powierzając ów decydujący moment Matce Chrystusa i Kościoła Matce mojej nadziei.
Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne. Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych czasów próbą stała się droga Kościoła, zarówno Wiernych jak i Pasterzy. W niektórych krajach, (jak np. w tym, o którym czytałem w czasie rekolekcji), Kościół znajduje się w okresie takiego prześladowania, które w niczym nie ustępuje pierwszym stuleciom, raczej je przewyższa co do stopnia bezwzględności i nienawiści. Sanguis Martyrum semen Christianorum. A prócz tego tylu ludzi ginie niewinnie, choćby i w tym kraju, w którym żyjemy...
Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.
Niczego więcej nie pragnę dopisać do tego, co napisałem przed rokiem tylko wyrazić ową gotowość i ufność zarazem, do jakiej niniejsze rekolekcje ponownie mnie usposobiły.

Jan Paweł pp. II

***

5.III.1982.

W ciągu tegorocznych rekolekcji przeczytałem (kilkakrotnie) tekst testamentu z 6.III.1979. Chociaż nadal uważam go za prowizoryczny (nie ostateczny), pozostawiam go w tej formie, w jakiej istnieje. Niczego (na razie) nie zmieniam, ani też niczego nie dodaję, gdy chodzi o dyspozycje w nim zawarte.
Zamach na moje życie z 13.V.1981 w pewien sposób potwierdził słuszność słów zapisanych w czasie rekolekcji z 1980 r. (24.II 1.III).
Tym głębiej czuję, że znajduję się całkowicie w Bożych Rękach i pozostaję nadal do dyspozycji mojego Pana, powierzając się Mu w Jego Niepokalanej Matce (Totus Tuus).

Jan Paweł pp. II

***
5.III.1982.

Ps. W związku z ostatnim zdaniem testamentu z 6.III.1979 (: O miejscu m.inn.pogrzebu) niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy - wyjaśniam, że mam na myśli Metropolitę Krakowskiego lub Radę Główną Episkopatu Polski Kolegium Kardynalskie zaś proszę, aby ewentualnym prośbom w miarę możności uczynili zadość.

***

1.III.1985 (w czasie rekolekcji):

Jeszcze co do zwrotu Kolegium Kardynalskie i Rodacy: Kolegium Kardynalskie nie ma żadnego obowiązku pytać w tej sprawie Rodaków, może jednak to uczynić, jeśli z jakichś powodów uzna za stosowne.

JPII


Rekolekcje jubileuszowego roku 2000
(12.-18.III.)
(do testamentu)

1. Kiedy w dniu 16.października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie. Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję - zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda.
W ten sposób zostałem poniekąd przygotowany do zadania, które w dniu 16. października 1978 r. stanęło przede mną. W chwili, kiedy piszę te słowa jubileuszowy Rok 2000 stał się już rzeczywistością, która trwa. W nocy 24 grudnia 1999 r. została otwarta symboliczna Brama Wielkiego Jubileuszu w Bazylice św. Piotra, z kolei u św. Jana na Lateranie, u Matki Bożej Większej (S.Maria Maggiore) w Nowy Rok, a w dniu 19 stycznia Brama Bazyliki św. Pawła za murami. To ostatnie wydarzenie ze względu na swój ekumeniczny charakter szczególnie zapisało się w pamięci.

2. W miarę jak Rok Jubileuszowy 2000 posuwa się naprzód, z dnia na dzień i z miesiąca na miesiąc, zamyka się za nami dwudziesty wiek, a otwiera wiek dwudziesty pierwszy. Z wyroków Opatrzności dane mi było żyć w tym trudnym stuleciu, które odchodzi do przeszłości, a w roku, w którym wiek mego życia dosięga lat osiemdziesięciu (octogesima adveniens), należy pytać, czy nie czas powtórzyć za biblijnym Symeonem Nuncdimittis?
W dniu 13. maja 1981 r., w dniu zamachu na Papieża podczas audiencji na placu św. Piotra, Opatrzność Boża w sposób cudowny ocaliła mnie od śmierci. Ten, który jest jedynym Panem Życia i śmierci, sam mi do życie przedłużył, niejako podarował na nowo. Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On Sam pozwoli mi rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie wezwał w dniu 16.października 1978. Proszę Go, ażeby raczył mnie odwołać wówczas, kiedy Sam zechce. W życiu i śmierci do Pana należymy ... Pańscy jesteśmy (por. Rz 14, 8). Ufam też, że dokąd dane mi będzie spełniać Piotrową posługę w Kościele, Miłosierdzie Boże zechce użyczać mi sił do tej posługi nieodzownych.

3. Jak co roku podczas rekolekcji odczytałem mój testament z dnia 6.III.1979. Dyspozycje w nim zawarte w dalszym ciągu podtrzymuję. To, co wówczas a także w czasie kolejnych rekolekcji zostało dopisane, stanowi odzwierciedlenie trudnej i napiętej sytuacji ogólnej, która cechowała lata osiemdziesiąte. Od jesieni roku 1989 sytuacja ta uległa zmianie. Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego stulecia wolne było od dawniejszych napięć, co nie znaczy, że nie przyniosło z sobą nowych problemów i trudności. Niech będą dzięki Bożej Opatrzności w sposób szczególny za to, że okres tzw. zimnej wojny zakończył się bez zbrojnego konfliktu nuklearnego, którego niebezpieczeństwo w minionym okresie wisiało nad światem.

4. Stojąc na progu trzeciego tysiąclecia in medio Ecclesiae, pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi Świętemu za wielki dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz z całym Kościołem a w szczególności z całym Episkopatem czuję się dłużnikiem. Jestem przekonany, że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi ten Sobór XX wieku nas obdarował. Jako Biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu.
In medio Ecclesiae ... od najmłodszych lat biskupiego powołania właśnie dzięki Soborowi dane mi było doświadczyć braterskiej wspólnoty Episkopatu. Jako kapłan Archidiecezji Krakowskiej doświadczyłem, czym jest braterska wspólnota prezbyterium Sobór zaś otworzył nowy wymiar tego doświadczenia.

5. Ileż osób winien bym tutaj wymienić? Chyba już większość z nich Pan Bóg powołał do Siebie Tych, którzy jeszcze znajdują się po tej stronie, niech słowa tego testamentu przypomną, wszystkich i wszędzie, gdziekolwiek się znajdują.
W ciągu dwudziestu z górą lat spełniania Piotrowej posługi in medio Ecclesiae doznałem życzliwej i jakże owocnej współpracy wielu Księży Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów, wielu kapłanów, wielu osób zakonnych Braci i Sióstr wreszcie bardzo wielu osób świeckich, ze środowiska kurialnego, ze strony wikariatu Diecezji Rzymskiej oraz spoza tych środowisk.
Jakże nie ogarnąć wdzięczną pamięcią wszystkich na świecie Episkopatów, z którymi spotykałem się w rytmie odwiedzin ad limina Apostolorum? Jakże nie pamiętać tylu Braci chrześcijan nie katolików? A rabina Rzymu? i tylu innych przedstawicieli religii pozachrześcijańskich? A ilu przedstawicieli świata kultury, nauki, polityki, środków przekazu?

6. W miarę, jak zbliża się kres mego ziemskiego życia, wracam pamięcią do jego początku, do moich Rodziców, Brata i Siostry (której nie znałem, bo zmarła przed moim narodzeniem), do wadowickiej parafii, gdzie zostałem ochrzczony, do tego miasta mojej młodości, do rówieśników, koleżanek i kolegów ze szkoły podstawowej, z gimnazjum, z uniwersytetu, do czasów okupacji, gdy pracowałem jako robotnik, a potem do parafii w Niegowici, i krakowskiej św. Floriana, do duszpasterstwa akademickiego, do środowiska ... do wielu środowisk ... w Krakowie, w Rzymie ... do osób, które Pan mi szczególnie powierzył
wszystkim pragnę powiedzieć jedno: Bóg Wam zapłać!
In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum.

A.D.
17.III.2000.


(rv/ua, Radio Vaticana 2005)

Copyright by Fundacja Opoka