Strona główna
Powitanie
NOWOŚCI
Historia kościoła
Nabożeństwa
Wspólnoty
Św.Rozalia
Diecezja
i Dekanat
Świadectwa
Krąg Biblijny
Katecheza
Teatr
Poezja
Wierzchucino i okolice:
Białogóra
|
Legendy
o świętych nie powstają z niczego. Są świadkami, że
ktoś, kiedyś, w jakimś kraju, w sposób nieprzeciętny
realizował jakąś prawdę ewangeliczną i szkoda by
było, gdyby o tym pamięć zaginęła. Tradycja,
opowiadanie starszych, zachowuje i przekazuje tę postać
dalej. Co nie zostało spisane, czego nie zawarto w
dokumentach - to wieść gminna przez wieki przenosi.
Całe życie świętej Rozalii mieści
się w legendzie. Według niej urodziła się 6 X 1129 r.
na zamku Oliwella w Palermo. Miała pochodzić z rodziny
arystokratycznej. Jej ojciec Sinibaldi - książę w
służbie króla Normanów Rogera II - był kuzynem
króla Guglielmo l (Wilhelma l zwanego Złym). Matka zaś
- Maria Guiscarda pochodziła z rodu księcia Apulii i
Kalabrii Roberta Guiscardo, który wraz z Rogerem l
zdobył dla Normanów Sycylię od Saracenów (Arabów).
Jak głosi podanie - zarówno Robert, jak i Roger
spokrewnieni byli z cesarzem Karolem Wielkim. Stąd w
najstarszych pieśniach śpiewano zaraz w pierwszych
zwrotkach, np.:Z krwi
Karola Wielkiego,
Cesarza chrześcijańskiego.
Albo w innej pieśni:
Rozalia od wielkiego
Krew Karóla prowadzi;
Tej odstąpić stanu swego
Wrodzona cnota radzi.
Legenda
głosi, że przed narodzeniem dziecka matka miała się
dowiedzieć z proroczego, natchnionego snu, że ma nadać
niemowlęciu nieznane i niezwykłe imię ROZALIA. Imię
to składa się z nazw dwóch najpiękniejszych kwiatów:
róży i lilii, mających świadczyć o życiu czystym,
niewinnym, dziewiczym i oddanym Bogu (lilia), ale też o
sercu gorejącym miłością do Boga i bliźnich, a
także o przyszłym życiu pustelniczym pełnym
poświęcenia, całkowitego wyrzeczenia się świata,
pokuty i wielkich umartwień (róża i jej kolce). Był
to też pewnego rodzaju symbol - zapowiedź, że
dziewczynka w przyszłości okaże się najpiękniejszym
kwiatem całego rodu i wyspy Sycylii.
Według legendy, gdy przyszła na świat,
wszyscy byli oczarowani Jej pięknością i wróżyli
szczęśliwe i dostatnie życie. Niebawem na Chrzcie św.
nadano dziewczynce niespotykane dotychczas imię ROZALIA,
a chrzestnymi byli: sam król Roger II i jego małżonka
Margherita di Navarra. Chrzest odbył się prawdopodobnie
w Capella Palatina - kaplicy Pałacu Normanów (Palazzo
die Normanni), a udzielił go Arcybiskup Palermo. Roger
II (Ruggero II) koronowany był w Boże Narodzenie 1130
r. w palermitańskiej katedrze. l stąd niektórzy
hagiografowie przyjmują, że jest to także rok
urodzenia Rozalii.
Jak to było wówczas w zwyczaju -
książęca para, pochłonięta różnorodnymi sprawami
państwowymi, znalazła dziecku mamkę, szlachetnie
urodzoną i bardzo pobożną panią o imieniu Laurika.
Później miejsce mamki zajęła ochmistrzyni królewska
Antonia. Często dając do rąk dziewczynki krzyż z
wizerunkiem Zbawiciela, na pobożnych rozmowach
kształciła jej młody umysł. Gdy Rozalia dorastała,
rodzice często zabierali Ją na wystawne przyjęcia, aby
powoli przyzwyczajała się do wielkopańskiego życia.
Od najmłodszych lat żyła więc w luksusie, który jej
jednak nie przyćmił podstawowych wartości. Wobec
otoczenia wyróżniała się radosnym i serdecznym
zachowaniem, szczera i uprzejma. Od około dwunastego
roku życia przeżywała trudną duchową rozterkę,
która z czasem nasilała się w bardzo wrażliwym sercu.
Bezpowrotnie prysł czar dziecinnych lat. Trzeba było
już samej świadomie i odpowiedzialnie wybierać
spośród wielu życiowych propozycji. Z jednej strony
dworski świat uśmiechający się do niej i oferujący
dostatnie życie ze wszystkimi rozkoszami i powabami. Z
drugiej strony Chrystus Pan, którego we wczesnym
dzieciństwie tak ukochała, ukazuje drogę twardą w
ubóstwie, w zaparciu samej siebie, z dźwiganiem krzyża
na każdy dzień...
W tajemnicy przed rodziną złożyła
Panu Bogu ślub dozgonnej czystości. Pobożne stare
życiorysy podają nawet tekst tego ślubowania:
Mój
najmilszy Jezu, Stwórco mój, Odkupicielu mój,
Zbawicielu mój! Ja Rozalia, niegodna służebnica Twoja,
u Stóp Majestatu Twego, w obecności wszystkich
świętych i Aniołów w niebie, Tobie ślubuję i
przyrzekam, że czystość duszy i ciała zachowam przez
cały ciąg życia mojego. Ciebie całym i szczerym
sercem obiecuję kochać, jako duszy mojej jedynego
Oblubieńca, a dla chwały i czci Twojego
Przenajświętszego Imienia, i dla Twojej Boskiej
miłości, odrzekam się wszelkich całego świata
próżności i rozkoszy; a ja Ci się teraz z ciałem i
duszą oddaję na całopalną, aż na wieki ofiarę: tak
też od Ciebie wzajemnie Najmiłościwszy Panie i Dobro
moje najwyższe, niech będę uznana i przyjęta za
Twoją najniższą służebnicę i niegodną
oblubienicę, aż na wieki wieków. Amen.
O
tej przysiędze - jak wieść niesie - wiedziała tylko
ochmistrzyni Antonia. Po jakimś czasie - pośrednio, za
sprawą opiekunki rodzice jednak dowiadują się o tym,
co córka uczyniła. Zaczęli coraz bardziej nalegać,
aby córka wyszła za mąż. O rękę urodziwej
księżniczki zabiegali najznakomitsi młodzi rycerze. Na
próżno. Wreszcie ogłoszone zostały przez ojca
zaręczyny z wysoko urodzonym młodzieńcem, królewskim
familiantem Baldwinem. Rozalia pozornie niczego nie
odrzucała, ale w swoim sercu postanowiła nie zgodzić
się na to małżeństwo. Jej kontemplacyjna osobowość
coraz bardziej tęskni do świata innych wartości. Ona
wyraźnie dusi się w ciasnocie tych, którzy gonią za
ziemską miłością, za dworskimi zaszczytami i sławą.
Rozalia zdecydowała się po kryjomu opuścić wszystko i
schronić w górskiej grocie jako pustelnica! Stara
legenda mówi, że było to w czternastym roku Jej życia
(1143 r.) w noc poprzedzającą uroczyste zaręczyny.
Zabrała ze sobą tylko kilka niezbędnych drobiazgów
oraz krzyż i modlitewniki.
W pierwszej pieczarze przebywała
krótko, żywiąc się leśnym runem, owocami kaktusów
(kiwali), kasztanami, korzonkami i wodą źródlaną. U
wejścia na ścianie skały wygrawerowała żelaznym
rylcem napis, w którym objaśnia, jakimi pobudkami
kierowała się w swojej decyzji: chciała zamieszkać w
tej grocie przede wszystkim przez miłość do Chrystusa.
Sycylijczycy są przekonani, że jest to Jej autograf.
Ten napis, choć mocno zatarty, zachował się do dnia
dzisiejszego:
"Ego Rosalia, Sinibaldi Quisquinae et Rosarum domini
filia, amore Domini mei Jesu Christi in hoc antro
habitare decrevi" - "Ja, Rozalia Sinibaldi,
córka pana (hrabiego) na Kwiskwinie i Róży,
odważyłam się była z miłości ku memu Panu Jezusowi
Chrystusowi tę grotę skalną zamieszkać".
W miejscu tym, oddalonym ok. 4 km od
miasteczka San Stefano Quisquina, znajduje się
sanktuarium pierwszej groty św. Rozalii. Nie znamy
pobudek, które skłoniły młodą Pustelnicę, by
opuściła tę grotę w swojej rodzinnej Quisquinie.
Można stawiać różne hipotezy, co też chętnie
czynią autorzy starych życiorysów. Wg jednych -
jeszcze przed udaniem się na Monte Pellegrino - krótko
przebywała w miejscu przejściowym, zwanym Lasem
Biwońskim. Drudzy uważają, że udała się w
przeciwnym kierunku i osiadła też na krótko przy
źródle rzeki Torto w miejscu zwanym Letcara. Być może
był to konieczny dłuższy odpoczynek przed udaniem się
w dalszą drogę... Jeszcze inni dopatrują się w tym
wszystkim przyczyn politycznych. Rodzina miała utracić
prawo do swoich posiadłości, a więc Rozalia nie
chciała już przebywać w Quisquinie. Jeśli przyjąć
tę hipotezę - przeprowadzka mogła nastąpić w
początkach panowania króla Wilhelma l Złego, czyli w
1154 r.
Znając ludzką naturę, można wysnuć
też taką współczesną teorię, że miejsce pobytu
Pustelnicy zostało przypadkowo odkryte przez
zbierających chrust, kasztany, zioła i runo leśne.
Wprawdzie Rozalia nie dała się rozpoznać, ale wieść
o świątobliwej Anachoretce jako sensacja miejscowa
rozniosła się szybko po okolicy. Mieszkańcy zaczęli
przychodzić do Pustelnicy coraz częściej i o różnych
porach, aby prosić nie tylko o modlitwę, ale też o
poradę na dolegliwości dnia codziennego. To już
mijało się z celem życia kontemplacyjnego w
odosobnieniu i ciszy. Dlatego trzeba było bezwzględnie
poszukać innego, bardziej odpowiedniego miejsca.
Pokonując przestrzeń między San Stefano Quisquina a
Monte Pellegrino, na pewno Eremitka zatrzymywała się w
miejscach ustronnych dla odpoczynku. l stąd pojawia się
w żywotach przejściowe miejsce zamieszkania.
Rodzice, oczywiście, aż do swojej
śmierci nie zaprzestali poszukiwań córki. Stąd
kolejna wersja, że Rozalia obawiając się, iż jej
pustelnia w jaskini zostanie przez krewnych odkryta,
udała się w inne miejsce. O. Dominik Frydrychowicz w
napisanym przez siebie żywocie św. Rozalii (1705 r.)
podaje jeszcze inną, też bardzo prawdopodobną
przyczynę zmiany miejsca: Kiedy górę Biwońską
poczęto wycinać z lasów i pustynią psować,
przyszedł Stróż Anioł do Panny, mówiąc: "ROZALIA,
jeszcze na jedno miejsce spokojne, oddalone od ludzi,
trzeba mi cię przeprowadzić: oto twój brat Mateusz,
hrabia ten las pozwala wycinać na budynki do miasta
nowego, przetoż stąd odchodzić nam potrzeba, już
twój ojciec i matka z Bogiem żyją, już cię po
świecie nikt nie szuka teraz, pójdźże tedy za mną,
ROZALIA, do Palermo. Jest tam góra wysoka, w której
już aż do śmierci będziesz mieszkała, służąc
twojemu Ukrzyżowanemu Oblubieńcowi". Na radę
Anioła swego zezwoliła panna i ze wszystkimi swoimi
skarbami, to jest z krzyżem, z obrazem Najświętszej
Panny i z księgami swoimi przeniosła się na Górę
Palermitańską, bardzo wysoką, i tam w skale przez
Anioła sporządzonej, anielskie jak i w pierwszej
prowadziła życie.
Osiadła więc Rozalia w grocie na Monte
Pellegrino oddalonej od San Stefano Quisquina o 70 km, na
skalistym urwisku, wysoko nad Zatoką Palermitańską
Morza Tyrreńskiego. Ze szczytu góry rozciągał się
wspaniały widok na lazurowe fale morza, na góry i
doliny z gajami pomarańcz, migdałów i ogrodami
pełnymi kwiatów, na ludzkie osady, które opuściła...
Tak tę przeprowadzkę opisał w roku Jej kanonizacji
(1630) ks. Fryderyk Szembek: Lecz po pewnym czasie
stamtąd z woli Pańskiej wyszedłszy, zaprowadzona
została, tak jak poprzednio, przez Aniołów dziesięć
mil naszych od miejsca pierwszego daleko na bardzo
przykrą a wysoką skałę Erkta przez Greków, a Monte
Pellegrino przez Łacinników nazwaną, na której i
piękna z ziołami równina, i grota przestronna, lecz
ciemna i wilgotna, a ze wszech miar do mieszkania samym
bestiom niesposobna była. Gdzie - jako na miejscu z
osobliwej Opatrzności Pańskiej sobie przeznaczonym,
wysoko nad ziemią, a wyżej sercem i myślą mieszkając
z Chrystusem na pustyni żywot niebieski w strasznym
odosobnieniu pustelnica wiodła: na modlitwach,
rozmyślaniu o Bogu, postach, niespaniu i rozmaitym samej
siebie (przykładem Pawła Apostoła) umartwieniu -
wojnę z ciałem swym i z szatanem mężnie a
szczęśliwie prowadząc aż do samej śmierci. W
tekście łacińskim życiorysu czytamy m. in.: Wkrótce
Rozalia podwoiła swoją gorliwość w modlitwie i
umartwieniu. Rzadko zatem odrywała rękę od malowidła
i żaden dzień nie kończył się dla niej bez
działania i cierpienia. Całkowicie posłuszna Boskim
wskazówkom i radom - opasywała biodra żelaznym
łańcuchem i gorliwie pilnowała, aby lampa stale
paliła się i rozjaśniała ciemności nocy i
pomieszczenia; aby nie zamykać drogi przed Bogiem,
Którego należy ustawicznie wielbić. Nigdy niegasnący
płomień tej lampy mówił o czuwającej duszy, która
czekała w nieprzerwanej modlitwie na niespodziewane
przyjście Oblubieńca. Organizm Rozalii,
nieprzyzwyczajony do tak surowego życia i takiego
pożywienia, jakie mogła zapewnić ta górzysta kraina -
nie wytrzymał i Pustelnica w kwiecie wieku, mając 31
lat - umarła. Kilku autorów żywota św. Rozalii w tym
miejscu dodaje, że przed śmiercią gorąco pragnęła
Sakramentu Pojednania i Komunii św. Stąd pojawia się
zakonnik, niejaki Cyryl, który o pragnieniu Eremitki
został powiadomiony w objawieniu. Udał się więc
pośpiesznie na górę i udzielił Wiatyku umierającej
Pustelnicy.
Wiele życiorysów - tak włoskich, jak i
polskich - na podstawie podań ludowych czas Jej zejścia
z tego świata określa najczęściej datą 4 IX 1160 r.
Stąd papież Urban VIII na ten właśnie dzień wpisał
Ją do Martyrologium Rzymskiego i ten dzień w kalendarzu
wyznaczył ku Jej czci.
Ciało Jej zostało w naturalny sposób
zmumifikowane przez krople wody kapiące ze skalnych
minerałów jaskini. Woda, ściekając na ciało,
pokryła je rodzajem powłoki przezroczystej jak
alabaster. Bowiem krople wody z kamienia pieczary, w
której żyła, kapiąc i w kamień się obracając,
ciało otoczyły, pochowały, zamknęły - jak bursztyn
świeży [zasklepia] żyjątka - i nad nim kamień na
dwie dobre piędzi gruby jak grobowiec jakiś znaczny
wybudowały. W tym to grobie godnie pochowane i ludziom
niewiadome leżało (...) ciało św. Rozalii (O.
Fryderyk Szembek, Informatia Krotka, Toruń 1630).
Jak już zaznaczyliśmy, całe życie
św. Rozalii mieści się w legendzie, dlatego historycy
odnoszą się nawet do najstarszych żywotów z rezerwą.
Powstały one przecież w XVII stuleciu, czyli prawie po
pięciu wiekach od czasu, kiedy Pustelnica Rozalia żyła
z dala od ludzkiego oka. Żywoty św. Rozalii - pisane w
języku włoskim, łacińskim, hiszpańskim, niemieckim
czy wreszcie polskim - są raczej świadectwem żywo
rozwijającego się kultu Świętej niż dokumentami
historycznymi. Kult był popularny nie tylko w sferach
panujących, ale przede wszystkim wśród ludu. Prosty
lud był ubogi, więc nie stać go było na wznoszenie
trwałych i odpornych na działanie czasu oznak
przywiązania do swojej ulubionej Świętej Pustelnicy.
Wiele drobnych śladów kultu w naturalny sposób
ginęło, ale pozostawała w przekazach ludowych żywa
sława świętości - jak ostatnio napisali biografowie -
najpiękniejszej Córy Palermo. Historia Jej życia stale
fascynuje i co roku wzbogaca się o nowe szczegóły i
poetyckie określenia. Odzwierciedleniem tego zjawiska
jest dwumiesięcznik POSŁANIEC, który zawiera specjalny
rozdział poświęcony upowszechnianiu kultu św.
Rozalii. Od NR 42 (VI-VII/2000) publikujemy w
tłumaczeniu na język polski tom z Acta Sanctorum
dotyczący naszej Patronki.
Badacze przeszłości podkreślają, że
św. Rozalia nie jest postacią dobrze rozpoznaną, choć
ślady lokalnego kultu sięgają początku XIII wieku.
Pewne jest jedynie to, że w połowie XII w., w okolicach
Palermo wiodła żywot pustelniczy niejaka Rozalia,
pochodząca z arystokratycznego rodu Sinibaldich. Jako
miejsce Jej pobytu wskazywano masyw Monte Pellegrino. Nic
poza tym pewnego nie ma. Liczne życiorysy, jak już to
było wspomniane, są raczej świadectwem żywego kultu
Anachoretki. Przytoczone fakty z Jej życia to domysły
wydedukowane z podań ustnych.
Gdy na Sycylii w 1624 r. wybuchła
groźna epidemia dżumy gruczołowej - dymienicznej,
odnaleziono długo poszukiwane szczątki Pustelnicy
Rozalii. Autentyczność ich stwierdziła mieszana
komisja powołana przez kardynała Gianettino Dorię z
Palermo. Od tej pory kult jest już dobrze
udokumentowany, m.in. poprzez wspomniane Acta Sanctorum.
Natomiast św. Rozalia do dziś uznawana jest za
Patronkę broniącą przed epidemiami, chorobami
zakaźnymi, przed morowym powietrzem - jak dawniej
mawiano. Chociaż im bliżej naszych czasów, tym
bardziej kult Jej zanikał, tym mniej była znana. Jest
jednak rzecz zdumiewająca, gdyż ta zapomniana, niemal
nieznana w XX w. Święta - na przestrzeni niewielu
przecież lat - podbiła serca parafian w Szczecinku,
młodych i starszych, bardziej i mniej wykształconych.
Podążają Jej śladami w swoich
wakacyjnych, urlopowych wędrówkach, odkrywają
nieznane, zapomniane przejawy Jej kultu - w naszym kraju
i poza jego granicami - nie tylko szczecinecczanie, ale
również jakże liczni sympatycy Patronki tej jednej z
najmłodszych rozalijnych parafii - mieszkańcy wielu
różnych miejscowości w Polsce oraz w innych krajach.
Tekst
zaczerpnięty ze
strony:http://rozalia.mybesthost.com/patr_zyc.html
|