Inscenizacja ewangelizacyjna pt. " Zwycięstwo, czyli sekret gromadzenia małych osiągnięć w jeden wielki sukces" w opracowaniu S. Letycji Wonarskiej, Renaty Chodackiej, Kazimiery Zaczyńskiej.

Utwór sceniczny zaczerpnięty z "Trzeźwymi bądźcie" nr 3/2003. http://www.oat.com.pl


ZWYCIĘSTWO



CZYLI SEKRET GROMADZENIA MAŁYCH OSIĄGNIĘĆ W JEDEN WIELKI SUKCES


OSOBY: Kacperek, Kasia, Jacek, Jola, Grażyna, Monika, Michał, Maciek, Głos zza sceny

SCENA I

(scena rozgrywa się na tle cichej muzyki)

GRAŻYNA:Co ja mam robić? Dokąd iść? Czy ktoś mi pomoże? Co się ze mną dzieje? Jakaś pustka w głowie. Nie umiem myśleć. Nie potrafię skupić uwagi. Nie mogę się uczyć. Nie chcę chodzić do szkoły. Co się stało?
Wszyscy i wszystko mnie złości i denerwuje. Wszystko wydaje mi się wstrętne, brzydkie, ponure. Żadnych radości. Koleżanki i koledzy odchodzą ode mnie. A może to ja odeszłam od nich?
Jak ja wyglądam? Mam jakieś dziwne uczucie, że muszę umyć ręce, ciało... i duszę. Wszystko... Tak. To zaczęło się od tego jednego piwa...
Pamiętam... Nie miałam odwagi odmówić... Nie chciałam się wychylić... Czy jest jeszcze dla mnie ratunek? Czy mogę zacząć od nowa? By nie skończyć źle.

SCENA II

(Fragment pokoju. Na ścianie wiszące ubrania. Na stole piętka suchego chleba, słoik po musztardzie, list. Obok stolika przewrócone krzesło. Na podłodze rozrzucone torebki - reklamówki. Wchodzi Kacperek, niosąc koc i klocki. Rozkłada koc na podłodze, siada i bawi się. Za nim wraca ze szkoły Jacek. Rzuca tornister)

JACEK: Cześć! Kacperku! Jest mama i tato?
KACPEREK: Nie ma!
(Kacperek wyciąga z kieszeni chusteczkę i płacze)
JACEK: Nasz maleńki Kacperku... Nie płacz...
(Jacek tuli do siebie Kacperka. Następnie podchodzi do stolika i bierze list. Energicznie rozrywa kopertę, wyjmuje list i czyta. Treść listu zza sceny czyta dziewczynka)
GLOS ZZA SCENY: Drogi Jacku! Jakże często wracam do wspomnień. Nasze wspólne spacery, zabawy, rozmowy i zwierzenia na "zielonej szkole" głęboko zapadły mi w pamięci. W moim domu, niestety, nic się nie zmieniło. Alkohol nadal zajmuje najważniejsze miejsce. I... coraz trudniej w tym - w tym domu żyć, z takimi rodzicami...
(głos zza sceny urywa się, a Jacek zastanawia się i po chwili mówi sam do siebie)
JACEK: Zupełnie tak samo jak u nas...
GŁOS ZZA SCENY: (kontynuuje czytanie listu)
Pewnego dnia znalazłam w jakiejś pożyczonej książce kartkę z takimi słowami:
Muszę godzić się z tym, czego nie mogę zmienić.
Muszę jednak zmieniać to, co mogę zmienić.
I umieć rozróżniać jedno od drugiego.
(przerywa czytanie listu)
KASIA: (wchodzi, rzuca tornister, głaszcze po głowie Kacperka, zwraca się do Jacka)
Już jesteś w domu? O! List! Dla kogo?
JACEK: Dla mnie.
KASIA: Kto do ciebie pisze? Mogę przeczytać?
(usiłuje zabrać list)
JACEK: Zostaw! To nie do ciebie.
KASIA: No dobrze. Nie ma nikogo w domu?
JACEK: Jak zwykle... I do jedzenia nic nie ma.
(pokazuje suchą piętkę chleba)
KASIA: Ja już tego mam dosyć! Chyba się stąd wyprowadzę...
JACEK: Nie wiem, czy to dobry pomysł.
KASIA: Na pewno niedobry... Ale ja już dłużej tego nie zniosę.
(słychać niewyraźny głos zza sceny)
Ojej! Słychać głos ojca i mamy... Zaraz będzie awantura. Uciekajmy!
(Wszyscy wybiegają. Słychać głośną muzykę zza sceny, po długiej chwili słychać pukanie, wchodzą: Jola, Grażyna i Michał)
GRAŻYNA: Wydawało mi się, że ktoś nas zaprosił.
JOLA: Ale nie ma tu nikogo.
MICHAŁ: Przecież mieli na nas czekać i razem mieliśmy iść do Maćka na imieniny.
GRAŻYNA: Słychać kogoś w sąsiednim pokoju.
MICHAŁ: To starzy. Znów czują się odlotowo...
JOLA: Wyjdźmy stąd!
GRAŻYNA: O! Patrzcie, jest Jacek.
JACEK: (wchodzi z miną smutną)
Już jesteście?
MICHAŁ: Jak widzisz. Mamy nawet prezent imieninowy. Zobacz. (wyciąga z reklamówki butelkę alkoholu i papierosy)
JOLA: Michał! Skąd ty to masz?
MICHAŁ: Kupiłem, legalnie...
JACEK: Jak to legalnie? Przecież dzieciom nie sprzedaje się alkoholu.
GRAŻYNA: Wystarczy trochę sprytu... I trzeba znać sklepy, w których można to kupić bez trudności.
JACEK: Nie rozumiem. W żadnym sklepie nie wolno sprzedawać dzieciom alkoholu.
MICHAŁ: No dobrze, dobrze... Powiedziałem, że rodzice kazali mi kupić.
JOLA: I uwierzyli ci?
MICHAŁ: Nie wiem, czy uwierzyli. Ale alkohol sprzedali, bo dla nich biznes Jest biznes.
GRAŻYNA: Nie dyskutujcie, tylko już chodźmy. A gdzie Kasia?
JACEK: (zażenowanym głosem) Może zaraz wróci... Wy tymczasem idźcie, my do was dołączymy.
MICHAŁ: Idziemy! Ale nas nie zawiedźcie.
(wychodzą: Grażyna, Jola i Michał)
JACEK: (chodzi po scenie)
To wszystko mi się nie podoba. Ale co robić? Jesteśmy zgraną grupą i muszę być taki, jak oni. Nie mogę być inny, stracę zaufanie... Wyśmieją mnie, będą dokuczać... Jakaż trudna decyzja.
KASIA: (wchodzi cichaczem) Śpią? To idziemy do Maćka? Mam dla niego imieninowy prezent - kwiatki we własnoręcznie zrobionym wazoniku. Prawda, że ładne?
JACEK: Bardzo ładne.
KASIA: Tak dziwnie brzmiało to "bardzo ładne".
JACEK: Wydawało ci się. Niedawno byli u nas Michał, Grażyna i Jola.
KASIA: I gdzie są? Poszli do Maćka?
JACEK: Poszli i pewnie czekają na nas. Ale ja chyba tam nie pójdę...
KASIA: Dlaczego? Co się stało?
JACEK: Co ci będę mówił... Bo... Idziemy!
KASIA: Chodźmy, zanim rodzice się obudzą. Lubię Monikę i Maćka, a zwłaszcza ich rodziców. Tak dobrze czuję się w ich domu.
JACEK: Czy dlatego, że wszystko mają?
KASIA: Chyba nie to jest dla mnie ważne, że są bogaci. Wiesz, u nich jest tak Jakoś inaczej, miło, przytulnie. Tam chce się po prostu przebywać. I... czuję, że Michał i Monika są kimś bardzo ważnym dla rodziców. Ja też bym tak chciała...
JACEK: I ja bym chciał... Kasiu... No nic... chodźmy już, bo będą na nas czekać. A gdzie jest Kacperek?
KASIA: Bawi się na podwórku z dziećmi. Mówiłam mu, że idziemy do Maćka.
JACEK: No, to chodźmy!

SCENA III

(wnętrze pokoju, Monika z Maćkiem stawiają na stole: ciastka, cukierki, owoce)

MONIKA: Maciek! Włącz magnetofon i tę kasetę, którą tak bardzo lubię.
MACIEK: Jaki masz napój? Jabłkowy?
MONIKA: Mama kazała mi go kupić, bo stwierdziła, że dobry będzie przy tylu słodkościach.
MACIEK: A gdzie jest mama? Nie wróciła jeszcze z pracy?
MONIKA: Powinna zaraz być.
MACIEK: Lubię, gdy do nas przychodzą koledzy i koleżanki. I lubię, gdy ich wita nasza mama.
MONIKA: Ja też bardzo lubię.
(słychać sygnał telefonu)
Ojej! Ktoś dzwoni.
(Maciek podaje aparat telefoniczny Monice)
MONIKA: Słucham... Cześć mamusiu! Już wszystko na stole, kiedy wrócisz? A co się stało babci? Pozdrów ją od nas... Mamusiu, jak wszystko załatwicie, to zaraz wracajcie... Czekamy!
MACIEK: Co się stało babci?
MONIKA: Bardzo źle się poczuła i poprosiła mamę, żeby ją zawiozła do lekarza. I mama z tatą zawieźli babcię do szpitala, bo podejrzewają, że to coś poważnego.
MACIEK: A może to tylko tak źle wygląda i niedługo wrócą?
(słychać pukanie, wchodzą Kasia z Jackiem)
MONIKA: Proszę!
KASIA: Cześć!
JACEK: Cześć! Monika!
MACIEK: Cześć! Cześć!
KASIA: Jesteśmy pierwsi?
MONIKA: Oczywiście. I bardzo się z tego cieszymy.
JACEK: No to zacznijmy od życzeń. Maciek, życzę ci samych sukcesów w szkole i nie tylko. Masz ode mnie słonia na szczęście.
MACIEK: Dziękuję ci bardzo!
KASIA: I ja ci życzę wszystkiego najlepszego. A to masz ode mnie.
MACIEK: Serdecznie dziękuję. Jakie fikuśne!
KASIA: Zrobiłam to własnoręcznie.
MACIEK: Super! Wielkie dzięki, jeszcze raz.
MONIKA: Kasiu! Masz takie czerwone oczy. Płakałaś?
KASIA: Nie... nie... A właściwie to tak... trochę...
MONIKA: Dlaczego? Co się stało?
JACEK: Jak zwykle, problemy rodzinne. Trudno nieraz nie płakać.
(słychać pukanie i głośne rozmowy, wchodzą Grażyna, Jola i Michał)
MONIKA: Prosimy! Prosimy!
GRAŻYNA: Cześć wszystkim!
WSZYSCY: Cześć! Witamy!
GRAŻYNA: No to wszystkiego najlepszego!
(wyciąga z reklamówki alkohol i stawia na stole)
MICHAŁ: Ja ci też życzę tego samego!
(kładzie na stole paczkę papierosów)
JOLA: Maciek! Życzę ci samych bardzo dobrych ocen, chociaż i tak już jesteś najlepszy w szkole. A ten misiek, to na szczęście.
MACIEK: Dziękuję ci Jolu. Nie wiem, co mam wam powiedzieć...
GRAŻYNA: No, też podziękuj. Jak imieniny to imieniny. Starzy na pewno zaraz nie wrócą. Bo słyszałam, że waszą babcię zawieźli do szpitala.
MICHAŁ: A więc wolność i swoboda!
(bierze ze stołu butelkę i chce odkorkować)
MACIEK: Nie rób tego!
MONIKA: Nie możemy zawieść rodziców.
GRAŻYNA: Oni też piją, wobec tego nam też wolno.
MACIEK: Może nieraz wypiją przy różnych uroczystościach.
KASIA: Ale się nie upijają... tak jak moi ro... Jak inni.
MACIEK: Michał, zabierz ten alkohol! Za taki prezent to ja ci dziękuję! To nie jest dla nas.
GRAŻYNA: Co to za imieniny? Jak ja miałam imieniny, to moi starzy sami wynieśli się z domu. A ojciec podsunął mi butelczynę. (zabiera alkohol) Przecież mamy już te naście lat!
JOLA: I co z tego?
KASIA: Mnie już wystarczy to, że piją mol rodzice.
MONIKA: Zaraz, zaraz... może tak kolejno. Skąd macie tę butelkę?
MICHAŁ: Legalnie kupiona. Powiedziałem w sklepie, że rodzice kazali mi kupić.
MACIEK: I uwierzyli ci?
MICHAŁ: Może i nie, ale czego się nie robi dla pieniędzy!
GRAŻYNA: (śmieje się łobuzersko) Jak nie wolno, to sprzedaje się tak, żeby nikt nie widział.
MACIEK: Nie chcę takiego prezentu! I ani pić, ani palić nie będziemy!
KASIA: Oczywiście!
JACEK: To mi się podoba!
JOLA: Wiedziałam, że Maciek jest odważny!
KASIA: Jesteś wspaniałym kolegą!
JOLA: Zaśpiewajmy więc naszemu solenizantowi i bardzo rozsądnemu koledze.
ŚPIEW:
Sto lat! Sto lat!
Sto lat! Sto lat!
Niechaj żyje nam!
Niech żyje nam!
W zdrowiu, szczęściu, pomyślności.
Niechaj żyje nam.
MACIEK: Wielkie i serdeczne dzięki!
(Monika podchodzi do stołu, bierze słodycze i częstuje wszystkich)
MONIKA: Częstujcie się!
(wszyscy się częstują)
GRAŻYNA: Czy w tym domu można potańczyć?
MONIKA: Oczywiście! Zaraz włączam muzykę!
(włącza magnetofon i po chwili słuchania wszyscy tańczą)
GRAŻYNA: (zamyślona) Jak tu u was fajnie! Jednak może być radośnie...
JACEK: Wracając do tego alkoholu, to czy wiecie, jakie straszne spustoszenie czyni on w organizmie człowieka? Przede wszystkim niszczy szare komórki mózgowe.
JOLA: Dlatego alkoholicy mają różne majaki... Osłabioną wolę...
KASIA: Alkohol jest dla nich bożkiem. Dla niego poświęcają wszystko i niszczą to, co w życiu jest najcenniejsze: rodzinę, miłość... (płacze)
MONIKA: (przytula Kasię) Nie płacz.
JACEK: A najbardziej jest szkodliwy dla osób w naszym wieku i najszybciej można się od niego uzależnić. Były nawet wypadki śmiertelne wśród dzieci.
MICHAŁ: Co ty pleciesz?! Jeden kieliszek alkoholu chyba nie uzależnia?
JACEK: Ale ten jeden raz Jest często początkiem wszystkich następnych i tak człowiek może stać się alkoholikiem. A Jest to straszna choroba.
JOLA: Czy wszyscy pijacy są alkoholikami?
JACEK: Może nie wszyscy, ale wielu z nich.
JOLA: A jak można się wyleczyć z takiej choroby?
JACEK: To trudna i długa droga. Alkoholikiem zostaje się na całe życie.
MONIKA: Rodzice mi mówili, że znają takiego alkoholika, który już nie pije.
MICHAŁ: Ale wystarczy, żeby wziął nawet małą ilość tego paskudztwa, by znów zaczął pić.
JOLA: W mojej rodzinie mamy ciocię alkoholiczkę. Gdy kobieta pije, to jest niekiedy gorsza od mężczyzny.
JACEK: Bo kobieta jest słabszą istotą, podobnie jak dziecko i dlatego alkohol czyni w jej organizmie wielkie spustoszenie.
KASIA: I to spustoszenie jest nie tylko w organizmie tej osoby, ale i w rodzinie, w społeczeństwie... Iluż ludzkich tragedii, cierpienia jest przez alkohol...
MICHAŁ: To my może już sobie pójdziemy?
MONIKA: Zostańcie! Przecież możemy we własnym gronie porozmawiać i wyjaśnić wiele spraw.
JOLA: To prawda! Myślę, że obok imienin Maćka, mamy prawo świętować nasze wspólne zwycięstwo! (widząc zdziwione miny Grażyny i Michała, dodaje) Tak, tak, przyjaciele! Zwycięstwo nad alkoholem. I dodam, że nad głupotą i brakiem rozsądku... Wiem, że jest wam głupio. Ale na własnych błędach najlepiej można się uczyć.
GRAŻYNA: (głosem radosnym) Świętujmy więc nasze wspólne zwycięstwo!
WSZYSCY: Nasze wspólne zwycięstwo!
JOLA: Zwycięstwo nad alkoholem.
WSZYSCY: (z radością w głosie) Wspaniałe zwycięstwo nad alkoholem.
GRAŻYNA: Osobiście zaniosę tę butelkę alkoholu i papierosy do sklepu i opowiem o naszym zwycięstwie!
JOLA: Ale to kupował Michał.
GRAŻYNA: Kupował razem ze mną. I myślę, że sprzedawca odda nam pieniądze.
KASIA: Jacek, powtórz jeszcze raz to, co ci napisała koleżanka... No wiesz, ten wiersz, czy coś podobnego.
JACEK: Zaraz, niech sobie przypomnę...
MONIKA: Wróćmy jeszcze do tego sklepu, w którym dokonaliście tego zakupu...
JACEK: Chcesz podkablować?
MACIEK: To nie o to chodzi. Poprosilibyśmy naszego tatę, aby zwrócił uwagę tej pani czy panu, że nie powinni tak robić.
MONIKA: I w ten sposób uchronimy innych. Myślę, że nie tylko wam to sprzedano.
MACIEK: Nasi rodzice często z nami dyskutuję na te tematy. Wiadomo, że my nieraz chcemy naśladować starszych...
JOLA: Lecz nie w tym, co dobre, ale w tym, co złe. I okazuje się, że nie wystarcza nam ich tragedia, próbujemy naśladować ich błędy.
MICHAŁ: No właśnie. (głosem zażenowanym) Jakoś nie chcemy uwierzyć w to, że powinniśmy postępować całkiem inaczej... Bo... to bardzo trudne...
MONIKA: Nasza mama tłumaczyła nam, byśmy przestrzegali takich czterech zasad:
1. DBALI O SILNĄ WIĘŹ Z RODZICAMI I RODZINĄ
2. STARALI SIĘ O WIĘKSZE ZAINTERESOWANIE NAUKĄ, I MIELI WŁASNE HOBBY
3. SZANOWALI I PRZESTRZEGALI NORM SPOŁECZNYCH, PRAW, WARTOŚCI I AUTORYTETÓW
4.I DLA NAS - WIERZĄCYCH - WAŻNE SĄ REGULARNE PRAKTYKI RELIGIJNE.
GRAŻYNA: Muszę to sobie zapisać, aby zapamiętać... (zwraca się do Jacka)Ty też miałeś nam coś powtórzyć.
JACEK: Już sobie przypomniałem: Należy starać się godzić z tym, czego zmienić nie potrafimy. Ale zmieniać to, co zmieniać powinniśmy. I starać się o mądrość, która potrafi odróżniać jedno od drugiego.
KASIA: Dzisiaj darujmy sobie to zapisywanie. Ale postarajmy się to, co powiedzieli Monika i Jacek wypisać na specjalnych plakatach.
JOLA: I powiesimy je w naszej szkole.
JACEK: Muszę wam przyznać się do czegoś. Nie chciałem dzisiaj tutaj przyjść, gdy zobaczyłem z czym...
JOLA: Już dobrze, nie musisz kończyć.
MICHAŁ: Jeszcze raz was przepraszam...
MONIKA: Jednak dobrze się stało, bo przy okazji wyjaśniliśmy sobie wiele trudnych spraw.
JACEK: Trudno wrócić do domu, gdy się wie, w jakim stanie są rodzice...
KASIA: Jest to tragiczne i bardzo przykre. Gdy Jednak nie możemy tego zmienić, to przynajmniej starajmy się nie popełniać tych samych błędów.
MACIEK: To musi być dla was wielkim ostrzeżeniem.
JOLA: Mam pewien pomysł!
GRAŻYNA: Jaki?
JOLA: (zwraca się do Moniki i Maćka) Może kiedyś zaprosicie nas na takie spotkanie z waszymi rodzicami. Jeżeli z wami dyskutują na te tematy, to może i nam by wyjaśnili wiele spraw.
KASIA: To jest pomysł!
MACIEK: Nie ma sprawy! Na pewno się chętnie zgodzą i może jeszcze coś ciekawego nam zaproponują.
JACEK: Chyba już pójdziemy.
MACIEK: I to nasze dzisiejsze spotkanie stało się dla mnie prezentem. Wspaniałym prezentem od was. Dziękuję.
MONIKA: Zostańcie jeszcze! (zwraca się do Grażyny) Grażynko, chcę, abyśmy wspólnie ci pomogli.
WSZYSCY: Grażyna! Jesteśmy z tobą!
JOLA: Musimy wszystko zacząć od nowa. Pomożemy ci!
MONIKA: Ja ci będę pomagać w Języku polskim.
MACIEK: Ja w matematyce.
MICHAŁ: A ja ci pomogę... zaraz... zaraz... w wuefie!
JOLA: No, to ja w muzyce. Zaczynam już od dzisiaj jako pierwsza. Proszę się ustawić. Otwieramy szeroko usta i śpiewamy z całego serca!
ŚPIEW:

Uśmiechaj się rano, uśmiechaj wieczorem,
Uśmiechaj przez cały dzień.
Do wróbli na dachu, do życia, do słońca.
I do nas uśmiechaj się.

Ref. Uśmiech najkrótszą,
Najprostszą jest drogą
Do szczęścia, do ludzkich serc.
Świat się piękniejszy
Otworzy przed tobą,
Gdy tylko uśmiechniesz się.

Uśmiechaj się zawsze do każdej przeszkody
W słoneczny i szary dzień.
Do ludzi zmęczonych i do niepogody,
I do nas uśmiechaj się.

Uśmiech...

Uśmiechaj się jasno, gdy wszyscy się śmieją
I także, gdy płyną łzy.
Uśmiechaj się co dzień z radością, nadzieją
Do nowych, do lepszych dni.


Uśmiech...

KASIA: Tak wiele się dziś wydarzyło...
JACEK: Czy potrafimy nie ulegać pokusom... A tak dużo ich jest. Wszędzie, czy to w szkole, czy poza nią...
MONIKA: Dlatego jest nam potrzebna pomoc i to pomoc skuteczna... Widzę ją w modlitwie, w wielkim zaufaniu Panu Bogu, który nas ustrzeże przed wieloma błędami. Chodźmy więc, do Niego.
(wszyscy klękają)
GRAŻYNA: Panie, Panie, pomóż nam!
WSZYSCY:
Panie, Panie, pomóż nam! Bez Ciebie nie wiele możemy! Ale Ty, bądź naszą siłą l mocą. Amen! Amen!

OPRACOWAŁY: s. Letycja Jadwiga Wanarska, Renata Chodacka, Kazimiera Zaczyńska. W przedstawieniu wystąpiły dzieci ze świetlicy "Przystań Kolpinga" z sekcji teatralno-plastycznej w Szkole Podstawowej im. Stanisława Wyspiańskiego w Porębie Żegotach, 32-566 Alwernia (województwo małopolskie).



* * *

Sztuka ewangelizacyjna.



pt."BERNADETA"

Opracownie Elżbieta Kozłowska